Zaklinacz koszyków
Czy zgadzasz się, że porzucanie koszyków to prawdziwy problem? Na szczęście jest ktoś, kto go dostrzega i z nim walczy. Ciekawy przykład marketingu wirusowego produktu B2B firmy VeriSign.
Choć materiał nie jest pierwszej nowości (luty 2008), to jakoś wcześniej nie natknąłem się na niego. Polaków wirus jakoś nie infekował. Kwestia bariery językowej?
Skoro już o barierach mowa – ciekawa sprawa. Problem porzuconych koszyków jest dla większości internautów abstrakcją, czytając komentarze w różnych miejscach, w których film się pojawiał można spotkać wiele wypowiedzi w rodzaju “nie wiem o co chodzi, ale zobaczcie to, jest świetne!” albo “chodziło o sklepy internetowe? nie myślałem o tym w ten sposób”. To nie przeszkodziło jednak wirusowi rozprzestrzeniać się z ich udziałem i docierać do osób, które miały szansę poprawnie odczytać przekaz reklamowy (czyli osoby mające związek z e-commerce). To chyba rozwiewa wątpliwości, jakie czasem się pojawiają: czy konkretny produkt/marka ma “potencjał wirusowy”. Jeśli można z powodzeniem wirusowo reklamować oprogramowanie do szyfrowania połączeń w sklepie internetowym, to można chyba wszystko.
W kwestii samej kreacji wirusa polecam również zwiedzić stronę internetową “zaklinacza wózków”. Ciekawie rozwinięto tam pomysł, m.in. przybliżając sylwetkę Liberty Fillmore’a, oferując materiały do pobrania i angażując internautów w akcję tropienia i publikowania zdjęć porzuconych wózków.
Całościowo – moim zdaniem wzorowy przykład marketingu wirusowego.
Na deser inny epizod z życia Fillmore’a (a jeszcze więcej tu):
Wideo uzupełnia strona: www.nomoreabandonedcarts.com
Ciekawe przykłady innych wirusów promujących produkty i usługi B2B można znaleźć pod tym adresem.